Krótka opowieść o Japonce Kayo
Kayo staje zawsze przodem do rozmówcy. Słucha uważnie, potakuje, grzecznością i postawą przypominając stewardessę zapraszającą pasażerów do samolotu. Zawsze elegancka, modna, kobieca. Codziennie w nowych kreacjach, z iPodem w uszach, z nową porcją lakieru na paznokciach. Mieszkała rok w Malezji, pracowała w biurze British Airways. Mówi płynnie po angielsku, jest najlepsza w klasie z chińskiego. Mimo tego Kayo, jako kobiecie, nie wypada manifestować się ze swoimi zdolnościami. Na komplementy reaguje milczącym uśmiechem. Spuszcza przy tym głowę i lekko się rumieni. Nie pytana, głosu nie zabiera. W kulturze japońskiej mężczyźnie zawsze wolno było więcej. I nawet teraz japoński mężczyzna mógł sobie z duchem czasu - za przykładem mężczyzn z Zachodu - zrzucić pancerz stereotypowej męskości i spokojnie zniewieścieć. Japońskiej kobiecie, mimo zachodniego feminizmu, wyemancypować się jednak nie było dane. I nawet jeśli wyemancypowała się wewnętrznie, zewnątrz musiała pozostać wierna swej kobiecej roli – świecącego dodatku do męskich orderów. Wypudrowana i świecąca. […]
Brak komentarzy
Nikt tego jeszcze nie skomentował.
Comments RSS TrackBack Identifier URI
Dodaj komentarz
You must be logged in to post a comment.